Inspiracja czy już małpowanie – gdzie jest granica

Inspiracja w pracy kreatywnej to normalka. Każdy poszukuje swego rodzaju napędu, popchnięcia do działania. Czegoś, co zadziała w pewnym sensie jak zapłon. Dla jednego jest to jego własna praca – takie trochę perpetuum mobile, jak pracuje to się inspiruje. Czasem jednak inspiracja znajduje się poza twórcą. Atakuje go znienacka lub sam on jej poszukuje. Wykonując pracę kreatywną, spotykam się i rozmawiam z innymi, którzy coś tworzą, redagują, rysują, projektują. Bardzo często pojawia się problem „małpowania”, który przez „małpującego” jest tłumaczony jako inspiracja. Gdzie więc jest ta granica? Czy inspiracja nie powinna być tylko motorem napędzającym do działań, a nie podstawą, bazą treściową do twórczości drugiego człowieka? Nie jest to łatwy temat, ale postanowiłam, że spróbuję się z nim zmierzyć. Tym bardziej, że sama zaczynam dostrzegać w sieci działania, które mogą być  „inspirowane” moimi.

Inspiracja, małpowanie, plagiat

Warto rozróżnić te pojęcia między sobą, choć w pewnym zakresie się one pokrywają, to w wielu miejscach są od siebie zupełnie odległe. Inspiracja dla mnie jest „tyknięciem”. To tylko iskra, która powoduje w głowie strumień świadomości, pozwalający na stworzenie całkiem nowego pomysłu lub dzieła, a dostrzeżenie inspiracji może być łatwiejsze lub trudniejsze, zależy jak daleko od inspiracji odejdzie autor. Nie da się tego jednoznacznie określić. Mogę zobaczyć tytuł książki, który sprawi, że nagle napiszę własną książkę, a jedynym połączeniem będzie to, że słowo z tytułu (niekoniecznie najważniejsze) stanie się osią opisanych przeze mnie wydarzeń. Mogę zobaczyć piękny obraz i pod jego wpływem napiszę piękną piosenkę. Inspiracja jest dla mnie impulsem, który pozwala mi twórczo myśleć. Popycha mnie do takiego myślenia.

Małpowanie, może to mało poważne określenie, ale chyba dobre, to powielanie cudzego pomysłu, ale z lekkimi modyfikacjami. Oczywiście, nie jest to żadna słownikowa definicja. To moje osobiste określenie, ale tak ja to czuje i wydaje mi się, że jest to już lekka gra nie fair. Trzeba oczywiście odróżnić też małpowanie od zbiegu okoliczności i przypadku. W sieci, może się zdarzyć tak, że dwie lub więcej osób, wpadnie na ten sam pomysł na artykuł blogowy i opublikuje go w podobnym czasie. Trudno tu mówić o małpowaniu, bo to po prostu tak się złożyło. Jeżeli jednak wpadasz na pomysł angażowania czytelników, który działa, a za chwilę widzisz, że drugi bloger robi coś podobnego, to dla mnie nie jest to już ani inspiracja ani przypadek, tylko właśnie małpowanie. „U Ciebie się sprawdziło, to i ja to zrobię, tylko lekko zmienię, żeby nie było identyczne”. Tworzenie angażujących, a przy tym wyjątkowych treści nie jest łatwe, tym bardziej gdy małpowanie jest tak powszechne.

Plagiat natomiast to naruszenie własności intelektualnej. To skopiowanie fragmentu lub całości Twojego tekstu/muzyki/obrazu lub pomysłu i wykorzystanie, jako swoje dzieło. Wszelkie dostrzeżone próby plagiatowania należy zgłaszać by ten proceder gasić jak najszybciej. To jedno z najbardziej obrzydliwych działań i świadczy o poziomie plagiatującego. W środowisku blogerów niestety słyszy się o takich przypadkach i to nawet na poczytnych blogach. To przykre, ale niestety się zdarza. Trzeba jednak z tym walczyć, bo bierność to swego rodzaju przyzwolenie.

Swoje reakcje i działania lepiej przemyśleć i zaplanować by nie działać emocjonalnie

Swoje reakcje i działania lepiej przemyśleć i zaplanować by nie działać emocjonalnie

 

Co można zrobić?

W przypadku inspiracji, czystej inspiracji, chyba nic. Tak jak wspomniałam, bywa ona tak daleka, że w zasadzie trudno jej się w ogóle doszukać. A gdy już się jej dopatrzysz to chyba tylko powód do dumy, że tworzysz tak dobre rzeczy, że aż inspirują innych do działania. Myślę, że prawdziwa inspiracja nie stanowi żadnego zagrożenia ani dla oryginalności ani dla kreatywności.

Z małpowaniem jest pewien problem. Przede wszystkim, taki małpujący może powiedzieć, że przecież zmienił jedno słowo lub dźwięk. Że przecież nie serwuje on lodów śmietankowo – truskawkowych, tak jak ty, tylko truskawkowo – śmietankowe, że się inspirował tylko, i co tu począć? Zdarza mi się widzieć i obserwować „inspiracje” tego rodzaju. Jak wspomniałam, wydaje mi się, że niektóre moje działania, poddawane są lekkiej modyfikacji i stają się czyimiś pomysłami. Na razie nie robię nic. Raz, że nie mam pewności, czy to małpowanie, a nie chcę niepotrzebnie robić zamieszania. Dwa, wierzę, że prawdziwa twórczość i prawdziwa oryginalność obronią się same. Nie potrzebują do tego afery. A taki małpujący twórca stanie kiedyś wobec konieczności stworzenia czegoś samodzielnie i jego kreatywność będzie miała wówczas szansę zaszaleć. Jeżeli jednak jest pewność, że to jest „toporne” powielenie pomysłu, które polega wyłącznie na kosmetycznej zmianie, by nie dało się zarzucić plagiatu, to myślę, że warto zwrócić uwagę kopiującemu. Trzeba jednak mieć pewność, że jest się powielanym. (Wrzucasz na fb post, że dziś każdy Twój fan proszony jest o wysłanie zdjęcia swojego lewego ucha – taka akcja zapoznawcza. A za chwilę Twój konkurent wrzuca post, że trzeba wysłać zdjęcie prawego kciuka – inspiracja, czy małpowanie? Dla mnie małpowanie i to dość toporne. Szczególnie, jeżeli nie jest to dzień części ciała, a Twój pomysł nie wiąże się tematycznie, ani z jakąś akcją społeczną, ani z aferą, ani innym tematem popularnym publicznie. Jeżeli to Twoja pomysłowość, to wpis z kciukiem jest wyłącznie małpowaniem.)

Plagiat natomiast, jak wspomniałam, należy bezwzględnie zwalczać i obnażać. Tu nie ma taryfy ulgowej.

Materiały z sieci

Jest jeszcze kwestia darmowych materiałów zamieszczanych w sieci. Może się zdarzyć tak, że do ozdobienia bloga, czy wpisu w SM, dwie różne osoby wykorzystają tę samą grafikę lub te same zdjęcie. No cóż, jeżeli pochodzi ono z sieci i jest udostępnione wszystkim (chodzi o licencję CC0) to trzeba się liczyć z tym, że nie tylko Ty je wypatrzysz i nie tylko Tobie się spodoba. Niestety, jest to sprawa, w której trzeba zagryźć wargi i iść dalej. Jedynym sposobem na to jest kupowanie zdjęć na wyłączność lub robienie własnych. Wówczas, nikt nie będzie mógł ich wykorzystać.

A jak jest u Was? Spotykacie się z kopiowaniem Waszych pomysłów, inicjatyw, koncepcji? Reagujecie, gdy ktoś próbuje powielić Wasz pomysł? Jakie są Wasze zdania i opinie o małpowaniu i inspiracjach? A może macie swoje, ciekawe, skuteczne metody by walczyć z tym zjawiskiem. Podzielcie się nimi w komentarzach, jestem bardzo ciekawa Waszego zdania.

8 thoughts on “Inspiracja czy już małpowanie – gdzie jest granica

  • To o czym piszesz to jest niesamowicie trudny temat – bo granica miedzy jednym a drugim jest bardzo cienka. A nawet jesli chodzi o samo małpowanie – ten sam temat mozna ograc na rozne sposoby, ten sam temat zdjecia mozna zupelnie inaczej sfotografowac (czego rpzykladem sa wyzwania fotograiczne). Latwo poczuc sie urazonym ze ktos nas małpuje, podczas gdy sami przeciez tez nie wynalezlismy Internetu/fotografii/social mediów i tez cos kiedys nas zainspirowalo.
    Trudno mi sie strasznie wyslowic w tej materii ale mam nadzieję ze zrozumiesz co mam na mysli 😉

    • Oczywiście, że rozumiem 🙂 Między innymi dlatego właśnie pisałam, że nie reaguję na razie na moje podejrzenia małpowania, bo nie mam pewności, czy to małpowanie czy inne ujęcie zagadnienia. Temat jest rzeczywiście śliski. Starałam się podejść do niego ostrożnie. Małpowanie wyjątkowo oryginalnych pomysłów łatwo wyśledzić – jak w moim przykładzie z częściami ciała. Bardziej oklepane tematy wałkowane są na milion sposobów i trudno stwierdzić, kto był pierwszy, a kto był małpowany. Trzeba do wszystkiego podchodzić z dystansem. W swoim własnym działaniu lepiej jednak szukać inspiracji niż powielania, bo właśnie jak piszesz – też z czegoś czerpiemy. Dzięki za Twój głos w dyskusji 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • Niestety jest niewielka granica między plagiatem, a inspiracją i myślę, że w sieci tego nie unikniemy. Nie wiem czy moje pomysły ktoś „skopiował” nie mam czasu na sprawdzanie 😉

    • Dokładnie tak jest. To bardzo cienka granica, choć uważam, że nie powinniśmy przechodzić obojętnie obok ewidentnego plagiatowania. Podkreślam jednak, że reagować trzeba w przypadku, gdy nie mamy wątpliwości. Też nie sprawdzam. Szkoda mi na to energii 🙂 Czasami tylko samo wpada coś w oczy i nasuwa mi się myśl „skądś to znam” 🙂

  • Zgadzam sie, ale mysl tez, ze wiele tu zalezy od osobowsci osoby ‚inspirujacej sie’ a raczej ‚malpujacej’, bo dla jednego granica moze byc bardzo szeroka i to, co uzna za inspirowanie sie, drugi moze uzac za malpowanie. Sliski temat, najlepiej dwa razy przemyslec, zanim zdecydujemy sie stworzyc cos, co juz widzielismy u innych.

    • Dziękuję za Twoją opinię. Dokładnie. Zgadzam się, że to śliski temat i długo się wahałam przed opisaniem go nawet. Trochę też krępujemy się reagować i zwracać uwagę. Zgadzam się z tymi granicami. Są bardzo różnie rozumiane. Dla jednego to natchnienie/inspiracja, dla innego ewidentne małpowanie. Najlepiej tworzyć coś swojego od A do Z. Czasem to trudne. Warto też próbować po swojemu rozegrać temat, który inny bloger podejmował. To też jakieś wyjście 🙂 Pozdrawiam i życzę wielu pomysłów i mało powielaczy 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: