Najgorsza rada, jaką możesz kiedykolwiek otrzymać

Wielu początkujących copywriterów pyta o rady. Czasem pytania te są bardzo konkretne – gdzie szukać klientów, jak zbudować portfolio, jak wycenić zlecenie. Na takie pytania można odpowiedzieć konkretnymi wskazówkami. Czasami jednak, pytanie jest bardzo ogólne: co mam zrobić by stać się copywriterem lub by stać dobrym copywriterem. Jestem zdania, że jeżeli ktoś chce wykonywać zawód kreatywny, to na takie pytania powinien samodzielnie szukać odpowiedzi. Jednakże, ostatnio zaczęłam się zastanawiać, jaka rada byłaby najgorsza w takiej chwili? Czy, poza chęcią uczynienia komuś szkody oczywiście, można doradzić rzeczywiście źle? I doszłam do wniosku, że tak. Jaka, moim zdaniem, jest najgorsza rada, jakiej można udzielić początkującemu?

Pisz, dużo i często

Błądzę? Chyba nie. Pisanie, dużo i często, wyrabia rękę, kreatywność, pomysłowość i sprawność posługiwania się językiem. Zgadza się. Dlaczego jest to zła rada? Bo takie pisanie utrwala też nawyki. A jeżeli te nawyki są złe? Jeżeli natrętnie źle stawiane są przecinki, używana jest specyficzna maniera (która ma brzmieć wyjątkowo i oryginalnie, a jest po prostu irytująca) i powielane są błędy językowe, to częste trenowanie tych nawyków, powoduje, że tym bardziej stają się one silne i trudne do wytępienia. Co za tym idzie, teksty są cały czas słabe.

Pisz, to rada dla copywriterów

Pisz, to rada dla copywriterów

To jak nauczyć się fachu?

Pisać, dużo i często, ale… To właśnie to „ale” zmienia wszystko (parafrazując pewną znaną reklamę). Pisać dużo i często, ale pod okiem doświadczonego i docenianego copywritera. Taki ktoś znajdzie wszystkie błędy językowe i merytoryczne. Wskaże, co poprawić, podpowie, dlaczego pewne elementy powinny zostać zmienione, dlaczego Twoja maniera wcale nie jest Twoim ozdobnikem, a wręcz przeciwnie. Do tego, jego wiedza na temat struktury tekstów internetowych pozwoli Ci nie tylko szlifować język, ale również warsztat copywriterski. Dobry copywriter, który sprawdzi Twoje teksty i uzmysłowi Ci pewne błędy, będzie dla Ciebie najlepszym nauczycielem. Nie chodzi tu oczywiście o błędy językowe, tych się trzeba po prostu oduczyć, systematycznie poprawiając swoje błędne teksty. Chodzi o reguły języka sieci. On się kieruje własnymi zasadami. Ich stosowanie jest wyjaśnione i uzasadnione. Jeżeli Twój opiekun wskaże Ci dlaczego należy pisać tak, a nie inaczej, szybciej taką regułę zapamiętasz i wdrożysz w swojej pracy.

Niestety, ja nie miałam opiekuna, więc przez jakiś czas powielałam i utrwalałam swoje błędy nie rozumiejąc, dlaczego nie ma poprawy w moim pisaniu. Poszukiwanie przyczyny i dążenie do rozwoju sprawiło, że zrozumiałam problem i mogłam z nim walczyć. Niestety, ten mur musiałam głową rozbić samodzielnie.

Dziś mam przyjemność sprawdzać teksty osób piszących w sieci, nie tylko copywriterów, ale również blogerów. Dużo radości mi daje, jak widzę, że z każdym kolejnym artykułem, ja mam mniej pracy, bo moje podpowiedzi trafiają na żyzny grunt.

A jak to jest u Was Blogerzy i Copywriterzy? Jaką radę w swojej twórczości uważacie za najgorszą, a jaką za najlepszą? Jakie jest Wasze zdanie?

 

6 thoughts on “Najgorsza rada, jaką możesz kiedykolwiek otrzymać

  • Dziękuję za ten wpis 🙂 Prawda, prawda i jeszcze raz prawda – jak się człowiek przy jakiejś manierze czy konstrukcji językowej zakotwiczy, to bardzo ciężko jest się jej pozbyć. Na co dzień prowadzę bloga lifestylowego „o dupie Maryni” i przyznam, że nie zwracam szczególnej uwagi na puryzm językowy. Może to jest mój błąd, ale wolę taki strumień świadomości wypływający spod palców. Zdarza się, że sama wyłapuję rażące błędy (nie ten szyk zdania, nie tak postawiony przecinek, zbytni manieryzm).

    Na studiach miałam zajęcia z kreatywnego pisania (a pisać lubiłam od zawsze) i przyznam, że wspominam je bardzo miło. Zwłaszcza wsparcie mentora 🙂 Miło by było mieć taką zaufaną osobę, która naprowadzałabym mnie na właściwą ścieżkę 🙂

    • To nie tylko ja mam takie zdanie, jak widać 🙂 Sama tkwiłam w manierach i błędach językowych. To jest po prostu kopanie dołka samemu sobie. Czasami „strumień świadomości” niesie ze sobą bardzo ciekawy i oryginalny przekaz, nie tylko w treści, ale również w formie. Czasami jednak (nie mówię, że u Ciebie tak jest), forma zabija całą treść, a to chyba najgorsze, co może się przytrafić piszącemu.

      Gdybyś miała chęć na konsultację lub burzę mózgów nad Twoimi tekstami, to zapraszam do kontaktu, będzie mi bardzo miło 🙂

  • To chyba jedna z lepszych rad, jakie usłyszałam. Sama nie jestem copywriterem, ale tę samą radę można odnieść do wielu dziedzin. Źle wykonywana praca przez 10 lat, pozostaje źle wykonywaną pracę. Dlatego tak ważna jest ocena doświadczonych kolegów, którzy wskażą nam nasze słabe i mocne strony.

    • Dokładnie tak 🙂 Oczywiście, że można to przenieść również na inne umiejętności i zawody. Utrwalanie złych nawyków to nie jest postęp. Doskonalenie polega na poprawianiu swoich błędów i rozwijaniu swoich umiejętności.

  • Szukając odpowiedzi na swoje pytania, natrafiłam kilka razy na kiepskie rady, co nauczyło mnie je weryfikować. I tak od jednej osoby usłyszałam, że lepiej nie pisać poprawnie, ponieważ tekst jest skierowany do przeciętnego Polaka, który przecież nie pisze poprawnie. Tekst ma być dla niego „swojski” xD ta sama osoba dała mi cenną radę, aby nie używać w zdaniach łącznika „który”, ponieważ mózg Kowalskiego nie radzi sobie z tak trudnym zamkiem liczebnym xD Mogłabym wymienić jeszcze wiele takich wskazówek 😉

    • Dziękuję za komentarz 🙂 Przyznam szczerze, że te rady doskonale pasują do tytułu mojego wpisu 🙂 Rozumiem, że dbałość o język polski nie jest ważna 😉 hehehe
      Jak się okazuje, trzeba nie tylko pytać, ale jeszcze wiedzieć, z czyjej rady warto skorzystać 😉 Życzę powodzenia w działaniu i spotykania nieco lepszych doradców 😉

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: