Gdzie szukać zleceń cz.1

Każdy początkujący copywriter zadaje sobie pytanie, gdzie szukać zleceń? Głowi się i kombinuje, przeszukuje niezliczone strony w sieci, po to by wpaść w niepowołane ręce. Niestety, taka jest prawda. Rynek jest trudny, nie tylko nasz, branżowy, ale w ogóle i wszędzie znajdą się osoby, które chcą wykorzystać talent i brak wiedzy branżowej czy też pracowitość i pewną naiwność ekonomiczną. W trosce o Was, przyszli lub początkujący copywriterzy, poniżej pierwsza część mojego subiektywnego zestawienia platform, na których można znaleźć zlecenia dla siebie. Niezależnie od mojej opinii zachęcam by samodzielnie się również rozejrzeć. Warto samemu wyrabiać sobie opinię.

Platforma ze zleceniami setugo.pl

Pierwszą platformą, o której chcę opowiedzieć, jest setugo.pl. Jest to pierwsza platforma, z której ja korzystałam i która wprowadziła mnie, w pewnym sensie, w świat copywritingu, choć było to trochę prowadzenie ślepego przez kulawego. Zanim jednak przejdę do ocen, przedstawię fakty.

Platforma zawiera listę zleceń na teksty preclowe. Teksty wyższej jakości zdarzają się bardzo sporadycznie (dane mam sprzed około 2 lat, jak się coś zmieniło na lepsze, to dobrze), a ich ceny wcale nie powalają. Precle kształtują się w granicach 0,9 – 1,2zł/1000zzs brutto! Paczki są różnie skomponowane, czasem jest to 10 tekstów, czasem 15, a czasem 50. Długość od 1000zzs do 2000zzs, czyli standardowo. Po wejściu w paczkę można zapoznać się ze szczegółami zlecenia. Są tam określone wytyczne, co do stosowania słów kluczowych, długości tytułów i inne ważne kwestie. Termin oddania tekstów to zwykle parę dni. W tym miejscu można również paczkę zarezerwować. Wpada ona do zleceń przydzielonych, znika z ogólnego panelu i można usiąść do pisania. W razie kłopotów można powiadomić też o opóźnieniu w oddaniu zlecenia. Teksty pisze się w wordzie, nie ma edytora do wklejania, i wysyła do opiekuna. Opiekun odznacza wykonanie zlecenia i znika ono z przydzielonych. Specjalna zakładka ułatwia podliczenie zarobków. Wypłata następuje po zakończeniu okresu rozliczeniowego i uzyskaniu min. 200zł na koncie. Okres rozliczeniowy się zmienia, gdy kończyłam współpracę był zdaje się od 20tego jednego miesiąca do 19tego następnego. Tyle faktów (chyba, że coś pominęłam, to proszę o pytania w komentarzach, wszystko uzupełnię). Teraz moje doświadczenia. Współpracowałam z platformą kilka lat i choć sama uważam to za żenujące miejsce, to dobrze mi to zrobiło. Przede wszystkim nabrałam szacunku do tej pracy i pewnej pokory. Widocznie należało mi się. Jeżeli chodzi o współpracę z portalem, to podzieliłabym to na dwa etapy. Gdy zaczynałam opiekowała się autorami jedna z pań. Kontakt był fantastyczny, odpowiadała na maile, udzielała porad, wskazówek. Gdy zdarzyły się błędy, odsyłała paczkę z prośbą o poprawę wymieniając w mailu błędy. Rozliczenia przebiegały szybko i sprawnie. Na koniec okresu rozliczeniowego przesyłała rachunek, szybko wychodziły przelewy. Ogólnie, w porządku. Potem zaczęły się schody. Opiekę nad pisarzami przejęła inna pani i współpraca z platformą stała się swego rodzaju obozem pracy. Kila razy w tygodniu potrafiły przychodzić maile o treści „macie zarezerwować paczkę” lub „autorzy mało produktywni będą usuwani”. Ja rozumiem, że są zlecenia, że klienci czekają, że trzeba pisać. OK. Jednak znając moce przerobowe pisarzy, można tak wszystko planować by dać radę. Wywieranie tego rodzaju presji było co najmniej niesmaczne. Kontakt z panią natomiast to była ruletka. Gdy potrzebowała autora „na gwałt” potrafiła mailować, grzecznie prosiła, obiecywała lepsze zlecenia za zrobienie „tej jednej paczki”. Jednym słowem, cuda. Tylko gdy autor potrzebował kontaktu, bo miał pytania co do zlecenia (czasami były niejasne wytyczne), chciał coś uzgodnić, chciał otrzymać rachunek za pracę, pani potrafiła przez kilka dni nie odpowiadać. W moim przypadku działało, gdy mail do niej był również kopiowany do jej przełożonych, a kopia była jawna. Mogłam wówczas być pewna odpowiedzi. Pomijam tutaj kulturę wypowiedzi mailowych, jakość treści (polskie znaki, przecinki – ta pani sprawdzała nasze teksty), czy stosowanie form grzecznościowych, bo to zbyt wysokie wymagania. Pani już z firmą nie współpracuje i myślę, że na dobre im to wyjdzie. Jak jest teraz? Nie wiem. Przejrzałam jednak sieć w poszukiwaniu opinii innych internautów – bo może to ja jestem trudna? Niestety, w większości jesteśmy trudni 😉 Jako lekcja pokory i szacunku do zawodu, setugo jest jak najbardziej dobrym miejscem. Jako szansa nauczenia się czegoś, rozwijania warsztatu i kariery – zupełnie się nie nadaje.

Jeżeli ktoś również współpracował z tą platformą i chciałby podzielić się swoimi doświadczeniami, to zapraszam do pozostawienia komentarza. Jeżeli może ktoś nadal współpracuje, to aktualna opinia również będzie niezwykle wartościowa. Zapraszam.

 

2 thoughts on “Gdzie szukać zleceń cz.1

  • To była moja pierwsza „praca”. Koniec współpracy był dla mnie niemiły, pracowałam tam 7 miesięcy. Jak pół roku dobrze wspominałam tak ostatnie miesiące były dla mnie naprawdę trudne. Warsztatu nie uczą, ale nauczyli mnie pewnej „płynności” i na czym polega praca copywritera. Do rozwijania warsztatu polegam agencję reklamową z Częstochowy MediaPilot. Naprawdę dużo więcej się nauczyłam w ciągu czterech miesięcy niż w Setugo 🙂 Co do „obozu pracy” to zgadzam się. Najwidoczniej pracowałyśmy w tym samym czasie 😛 Nie będę mówiła na głos, ale podejrzewam że chodzi o „panią” Beatę, która potem z hukiem wyleciała i przejął jej obowiązki Pan Jan 🙂 No cóż, życie.

    • Dzięki za komentarz, wychodzi na to, że nie tylko ja mam takie wrażenia 🙂 Cóż, każdy swoim przedsiębiorstwem zarządza tak, jak chce. Staram się wynieść z każdego doświadczenia coś dla siebie i spotkanie z Setugo też było dla mnie dość ciekawą szkołą 😉 Widzę, że dla Ciebie również. Obecnie, na szczęście, nie mam już takich doświadczeń i Tobie również życzę samych dobrych i satysfakcjonujących współprac 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: