Czy każdy może zostać copywriterem?

Czy każdy może zostać copywriterem? Im dłużej przyglądam się branży, w której działam, tym bardziej skłaniam się do tego, że nie każdy. Coraz częściej daje się zauważyć trend, że każdy kto „kiedyś pisał” lub „w sumie potrafi pisać” uważa, że może na tym zarabiać. Nie ważne, czy ma coś ciekawego do powiedzenia, czy ma wiedzę marketingową, czy jest kreatywny. Umie wystukać kilka, w miarę poprawnych, zdań na klawiaturze i to predestynuje go do bycia copywriterem. Nic bardziej mylnego.

Facebookowa grupa branżowa

Jednym ze źródeł, które doprowadziło mnie do takiego wniosku i jednocześnie skłoniło do napisania tego artykułu są grupy na facebooku. Grupy, które jednoczą copywriterów w bardziej lub mniej formalny sposób. Jako takie, są dobre, bardzo pomocne i generalnie pozytywnie odbieram to, co tam się dzieje. Jednak, gdy pojawia się ktoś nowy, który na dzień dobry pisze: „chcę być copywriterem, co mam zrobić?” to moja pierwsza myśl jest jedna – zmienić zdanie. Dlaczego? Bo to nie jest zawód dla niego. Chcesz być lekarzem – idziesz na studia. Podobnie jest z nauczycielem, weterynarzem czy prawnikiem. Copywriting nie doczekał się jeszcze swoich studiów, ale doczekał się mnóstwa ciekawych i wartościowych opracowań i publikacji, które można przeczytać. Mnóstwo copywriterów prowadzi też własne blogi, na których opisuje swoje początki, swoją drogę i kolejne kroki do samodzielnej pracy. Czy to tak trudno wpisać w Google zapytanie i wyszukać odpowiedzi?

Kolejne pytanie, które bije wręcz kreatywnością to „gdzie szukać zleceń?” Mam wówczas ochotę odpowiedzieć – w internecie. Wiem, że to nie jest najgrzeczniejsza odpowiedź (podobnie, jak wcześniejsza), dlatego nie piszę w ten sposób nikomu, by nie podcinać skrzydeł. Jednak, czy to nie jest najprostsze rozwiązanie? W czasach, gdy internet odpowiada na większość naszych pytań, tak trudno znaleźć platformę dla copywriterów? Zastanawiam się, czy jest to brak wyobraźni, czy lenistwo i oczekiwanie na gotowe odpowiedzi. Jeżeli brak wyobraźni – to nie wróży sukcesu w zawodzie. Jeżeli lenistwo – również sukcesu nie będzie, bo jeżeli nie będzie się chciało wykonać zlecenia, to fama szybko pójdzie. Dobrą opinię ciężko wypracować, złą żaden problem.

Wypowiedzi „fachowców”

Na facebooku są też inne grupy, które jednoczą wielu miłośników pisania i można tam spotkać niezłe kwiatki. Czasem też dostaję zlecenia do poprawy po takim właśnie mistrzu słowa, a czasem po prostu trafiam na tak opracowane teksty na stronach. Nie mówię tu o drobnych wpadkach, bo takie każdemu mogą się zdarzyć. Człowiek jest tylko człowiekiem, a swoje błędy bardzo trudno samemu wyłapać. Jednak, gdy ktoś „wraca z powrotem”, „cofa się do tyłu” lub „kontynuuje dalej swoje działania”, to ciężko przejść obok tego obojętnie. Do tego konstrukcje zdań. Metrowce, które zajmują cały akapit z usianymi przypadkowo przecinkami. Gdy docierasz do kropki, nie wiesz czego dotyczył początek. Brak ładu, składu i jakichkolwiek zasad, a gramatyka już dawno poszła w las. To jest dramat i na pewno nie jest to copywriting. To grafomaństwo w najgorszym stylu. Tacy copy też często wyróżniają się ceną. Mają konkurencyjnie niskie stawki, bo idą za nimi niskie umiejętności. Oczywiście, nie oznacza to, że copy z wysokimi stawkami pisze lepiej. Jednak ci, którzy robią to dobrze, wiedzą jak swoją pracę wycenić.

I na koniec

Zdarza się też, że spotykam się na forum z wypowiedzą typu „słyszałam, że copy to łatwa praca, no i można z domu robić, super nie? Dlatego też chcę tak pracować, to takie łatwe, a kasa jest.” Otóż, nie ma kasy, gdy nie ma pracy i zaangażowania. Owszem, można pracować z domu. Można zarabiać dobre pieniądze. To jednak nie przychodzi samo. Zleceń nie dostajemy za samo pomyślenie o sobie „jestem copywriterem”. Trzeba przekonać do siebie zleceniodawcę. Najlepiej to zrobić warsztatem i portfolio. Zlecenie trzeba przygotować najlepiej jak tylko się potrafi i trzeba to zrobić w terminie. To jest możliwe przy odpowiednich zasobach wiedzy i samodyscypliny. Czasem się nie chce pracować, a termin „wisi” i nie można „odpuścić”. Każde zlecenie musi być wykonane na czas.

Podsumowując, nie każdy może zostać copywriterem. Dobrze mieć pewne predyspozycje do tej pracy. Trzeba sprawnie posługiwać się językiem polskim, mieć wiedzę zawodową i poczucie odpowiedzialności. Nie będę moralizować, że tu potrzebne jest powołanie i poczucie misji. Jeden to ma, a inny nie. Poczucie obowiązku i poważne podejście jest jednak konieczne i bez tego nie ma sensu nawet próbować.

 

A jak Wy myślicie? To zawód tylko dla wybranych, czy jednak każdy może to robić, bo każdy może się „wyrobić”? Czy podobnie sprawa wygląda u blogerów. Czy każdy może blogować? Czy jednak świat blogerów również powinien odznaczać się wysoką jakością wypowiedzi zarówno językowo, jak i treściowo? Jakie jest Wasze zdanie?

11 thoughts on “Czy każdy może zostać copywriterem?

  • Praca copywritera jest bardzo trudna! Copywriter musi połączyć cele tekstu (część praktyczna) z jego lekkością i odpowiednio dobranymi słowami do grupy docelowej. To sztuka ;). Jak architekt wnętrz, który musi zrobić projekt ładnego, przytulnego salonu, który będzie równocześnie sypialnią i biurem :D.

    • Dokładnie, to trudne zadanie. To sztuka, choć ja też widzę w tym wiele z rzemiosła (wiedza, umiejętności, procesy i sam akt twórczy, który trwa mimo „braku weny” – o niej też mam swoją opinię 😉 ), a do rzemiosła też trzeba mieć odpowiednie predyspozycje. Jak nie każdy może być piekarzem, tak nie każdy copywriterem 🙂 Dziękuję za opinię i pozdrawiam serdecznie 🙂

  • Powiem szczerze, że sama od pewnego czasu zastanawiam się nad wypróbowaniem swoich sił w tej branży. Jednak, w odróżnieniu od Twoich przykładów, najpierw staram się tego „nauczyć”. Czytam blogi, artykuły, dowiaduję się, na czym to polega. Ale to akurat wynika z mojej natury – muszę być przygotowana, by za cokolwiek się zabrać 😉

    • Dziękuję za ten komentarz. Super, że najpierw się przygotowujesz. To daje Ci doskonałą bazę do rozpoczęcia pracy. Wiesz, o czym do Ciebie mówią zleceniodawcy i czego będą od Ciebie oczekiwali. Nawet, jeżeli jest to tylko „orientowanie” się w temacie a nie gruntowna wiedza, to i tak dużo. Wiedza, doświadczenie i profesjonalizm też przyjdą z czasem. A za samodzielne poszukiwania – u mnie wielki plus 🙂 Życzę powodzenia i trzymam kciuki. Polecam się też w razie pytań 🙂

  • Przyznam, że ostatnio zaczęłam się interesować copywritingiem (czemu tak późno, skoro słyszałam o tym zawodzie już 15 lat temu?) i to głównie ze względu na możliwość pracy zdalnej. Nie zamierzam się jednak zabierać za pisanie tekstów za 5 zł dopóki nie przekonam się jak rzeczywiście wygląda praca copywritera i czy to jest to, w co chcę się wpakować 🙂

    • Dobre podejście 🙂 Warto się najpierw rozejrzeć, zorientować. Materiału w sieci jest baaardzo dużo, więc jest co czytać 🙂 Życzę powodzenia w poszukiwaniach i trzymam kciuki za to, by były owocne 🙂

  • Wszystkie zawody są dla „wybranych”, czyli dla tych osób, które mają do nich pewne predyspozycje. Jakie predyspozycje powinien mieć copy, pisałam na blogu (http://tekstowni.pl/2016/04/13/dla-kogo-kariera-copywritera/). Oczywiście niektóre z nich to kwestia „wyrobienia” i nauki (np. wiedza o seo, psychologii czy marketingu to rzecz nabyta), ale są i takie, które po prostu się ma albo nie. Podsumowując: nie każdy może być copywriterem, tak jak nie każdy może być operatorem koparki (ja bym na takim stanowisku narobiła więcej szkód niż pożytku). Cóż, różni jesteśmy. Jak to ktoś ładnie powiedział: „Wszyscy jesteśmy genialni. Ale jeśli będziemy oceniać rybę po tym, jak wspina się na drzewo, to na zawsze pozostanie w naszej opinii głupia”. Amen 😉

    • Dziękuję za ten wpis. To bardzo cenna uwaga. Nie uważam, że zawód copywritera należy do grona „wybranych” 🙂 To zawód, jak każdy inny. Zgadzam się jednak z tym, że część umiejętności copywriterskich można zwyczajnie wypracować, a część to kwestia wyłącznie wewnętrznych predyspozycji, które albo się ma, albo się ich nie ma. Najlepiej, jeżeli każdy może wykonywać zawód, który jest zgodny z jego predyspozycjami. Dzięki temu robi to lepiej i ma z tego większą satysfakcję. Parafrazując, niech ryba nie pcha się na drzewo, tylko rusza do wody, bo tam jest bezkonkurencyjna 🙂

  • Bardzo słuszne uwagi, w pełni się z nimi zgadzam. Ja copywriterem nie jestem i nawet nie udaję, że nim jestem. Próbuję nauczyć się tego „fachu” bo chcę nauczyć się dobrze pozycjonować strony internetowe, a jak wiadomo te dwie rzeczy idą ze sobą w parze. Myślę, że będę częściej odwiedzać ten blog w celu znalezienia cennych rad 🙂 Pozdrawiam

    • Zapraszam do poszukiwań, mam nadzieję, że się przydam choć trochę 🙂 Właśnie takie dążenie, docieranie do wiedzy jest częścią tego zawodu. Jeżeli ktoś na etapie przygotowań cieszy się tym procesem – to moim zdaniem dobrze rokuje 😉 Jeżeli już na początku jest zniechęcenie (które u niektórych widać szczególnie bardzo), to nie wiem czy z tej mąki będzie chleb. Tobie zaś życzę powodzenia i wielu, wielu sukcesów 🙂

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: